poniedziałek, 29 września 2014

Spontaniczne wędrowanie - Bieszczady - Rozsypaniec, Halicz


Trzynastego. Wrzesień. Sobota. Dostałam wolną. Zbudziłam się o piątej, wstałam kwadrans później. Mgły, jaśniejące niebo na wschodzie, chłód wrześniowego poranka. Obietnica pięknego dnia czaiła się w rześkim powietrzu oraz w rozjaśniającym się coraz bardziej niebie. Dzień wcześniej pakowanie główne, więc rano tylko herbatka z sokiem malinowym do termosu. Kanapki oraz płaszcze przeciwdeszczowe. Pobudka rodzinki, jazda po znajomych, spotkanie z resztą grupy na stacji orlenowskiej w celu uzupełnienia powietrza w oponach - i jazda!

Trasa przez Tyczyn, Dynów, obok Arłamowa, aż do Ustrzyk Dolnych. Tam rozprostowanie kości, uzupełnienie wody i zaplanowanie szlaku. Pogoda była niesamowita, więc wybraliśmy jedną z bardziej malowniczych i widokowych tras, tj. Rozsypaniec, Halicz, Tarnica. Niektórzy byli juz na Tarnicy (nasze auto, czyli Norbert, Kuba, Józek, Tom, Grześ i ja, poza Emi) więc my doszliśmy tylko do "siodła" pod Tarnicą. Anet, Kasia, Ewel, Monika i Mariusz ruszyli, by zdobyc legedarny szczyt bieszczadzki.
Na szlaku sporo turystów. Ja jednak nie narzekam na tłum, wszak Bieszczady są tak duże, że pomieszczą armię ludzi;-) tyle, że już nie każdemu odpowiada się "Czesc" czy "Hej", bo zwyczajnie brakuje tchu;-)

Fotografie robione w pośpiechu i od niechcenia, sporo jednak zdjęc świetnych!
Nie ma się co dziwic, pogoda była nieziemska! Bezwietrznie i słonecznie. Po raz pierwszy nie wiało, wszelkie bluzy polarowe i kurtki przeciwwietrzne okazały się nieprzydatne.

Zdjęcia z wyprawy 13-14.09.
Początek wędrówki

 
Nie ma to jak tradycyjne kostury;-)



Ławeczka widokowa dla zakochanych ... lub znużonych trudami wspinaczki



Skład naszej gromady na szlaku i podczas wycieczki: Grześ, Norbi, Kuba, Józek, ja, Tom, Emi, Mariusz, Anet, Ewel, Monika, Kasia.


Po wyjściu z lasu warto się obejrzec ;-)
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz